W nocy z 26 na 27 czerwca delegacja z poczuciem zadowolenia powróciła do Poznania. Następnego dnia rano w ślad za delegacją przybył do zakładów Cegielskiego minister Przemysłu Maszynowego, działając zgodnie z decyzjami kierownictwa partyjnego (PZPR), wycofał się częściowo z warszawskich uzgodnień z robotnikami. Sytuacja stawała się napięta, choć nic nie wskazywało jeszcze wieczorem 27 VI na to, że załoga Cegielskiego podejmie strajk. Wprawdzie część uzgodnień warszawskich, dotycząca uposażeń dla robotników akordowych została przez ministra zakwestionowana, rozmowy jednak trwały i w dniu 28 VI miały być kontynuowane. Niepokój powstawał i w innych zakładach poznańskich, gdzie od 27 VI strajkowali robotnicy, którzy na skutek podwyższenia planu stracili w czerwcu premię stanowiącą 20–30% ich zarobków.

Dyskusja społeczna wykroczyła znacznie poza założone ramy. Referat zawierał krytykę "kultu jednostki", choć w warunkach Polski i innych państw bloku wschodniego szczególnego znaczenia nabrała inna teza uznająca możliwość dochodzenia do socjalizmu narodowymi drogami odzwierciedlającymi specyfikę danego kraju oraz odrzucenie teorii o zaostrzającej się walce klasowej w miarę postępu w budowie socjalizmu. Prasa uwolniona od funkcji dydaktycznej stała się symbolem i kołem zamachowym reform, zaspakajając głód krytyki i demokracji. W Polsce dużą popularnością cieszył się Klub Krzywego Koła, który zapoczątkował swą działalność w październiku 1955, skupiał opozycyjnych pisarzy (m.in. Jana Józefa Lipskiego), spotkania dotyczyły głównie problematyki: politycznej, historycznej i gospodarczej. Rozpoczęła się dyskusje i polemiki na temat "błędów i wypaczeń" przybierających formę nacisku psychologicznego na władzę, kształtując jednocześnie świadomość i postawy polityczne w skali mikrospołecznej. Do tematów, które dominowały w prasie, należały: samodzielność w międzynarodowym ruchu robotniczym, praworządność, rola Armii Krajowej i Państwa Podziemnego w wyzwoleniu Polski, marnotrawstwo i biurokracja w gospodarce.

Po godzinie 10 nastąpił wzrost napięcia wśród demonstrantów. Z opanowanego radiowozu podano informację o aresztowaniu delegacji robotniczej, która przebywała 26 VI w Warszawie. Spowodowało to marsz kilku tysięcy demonstrantów pod więzienie, rozbicie go i wypuszczenie na wolność 257 więźniów. Część demonstrantów przystąpiła do niszczenia akt więziennych. Inni opanowali gmachy prokuratury i sądu. Akta wyrzucano na ulicę i palono, a sprzęty częściowo zdemolowano. Dokonano też zaboru broni palnej. Tłum zebrany przed gmachem sądu nie pozwolił straży pożarnej na gaszenie ognia. Zamieszki w rejonie więzienia, sądu i prokuratury trwały do godz. 12.00. Po ich zakończeniu grupa demonstrantów ruszyła pod budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, do którego w tym czasie przybyła grupa operacyjna UBP. Około 10.40 z tego budynku padły pierwsze strzały. Jedna z grup udała się na dworzec kolejowy celem wstrzymania ruchu pociągów.